Kiedy zaczynałem swoja działalność z nieruchomościami wiele lat temu, rynek
wyglądał zdecydowanie inaczej jak teraz. Kilkanaście osób, które zajmowało się
flipowaniem kreowało to otoczenie. Pojawiało się wiele problemów, przede
wszystkim natury formalnej, gdzie nie było jeszcze na nie odpowiedzi. Nikt wcześniej
nie kupował, remontował i sprzedawał na większą skale. Nikt nie robił z tego
działalności gospodarczej i sposobu na życie. Fliperzy sami przy wsparciu
prawników, stworzyli pewne procedury, dokumenty prawne, wymyślili nowy zawód.
Księgowi, notariusze, deweloperzy biorąc czynny udział w tym procesie razem uczyli
się tego nowego trendu.
Przez wiele lat rynek sprzedaży mieszkań był stabilny. Mogę postawić tezę, że
fliperzy w bardzo znacznym stopniu wpłynęli na zdecydowaną poprawę jego
dynamiki, a co za tym idzie na wzrosty cen. Naszym zadaniem, jako fliperów, jest
kupić mieszkanie, podnieść jego wartość i sprzedać z zyskiem. Spowodowało to
podniesienie cen transakcyjnych na rynku, dało również wielu osobom możliwość
kupienia nieruchomości w stanie nowym, gotowym do wprowadzenia. Była to na tyle
nowa i atrakcyjna oferta, że znalazła wielu nabywców, co dało początek fali wzrostów
na rynku nieruchomości.
Każda branża, która zaczyna być mocno opłacalna, ściąga do siebie nowe podmioty.
Tak było i w naszym przypadku. Staliśmy się znaczącą siłą na rynku więc również i
ustawodawcy zaczęli interesować się naszą działalnością. Działalnością za którą
wszyscy płacimy podatki. Rządzący tytułują nas jako spekulantów i dla takich tworzą
nowe przepisy. Jeden z nich zakłada wyższą stawkę podatku PCC do 6% dla osób
kupujących kolejne lokale, a także ograniczenia dla firm i funduszy, które maja 5
mieszkań lub 315m2 powierzchni mieszkalnej. To są na szczęście póki co tylko
plany, jednak inny przepis został właśnie uchwalony. Jest to spore utrudnienie dla
osób działających na rynku pierwotnym. Jest to autopoprawka do projektu ustawy o
pomocy państwa w oszczędzaniu na cele mieszkaniowe. Przepis ten ogranicza cesję
rezerwacyjne oraz deweloperskie. W praktyce oznacza to, że takie cesję będą mogły
być tylko zrobione na najbliższego członka rodziny. Całkowicie eliminuje on
możliwość uzyskiwania dochodu ze sprzedaży cesji.
Obecny kryzys związany z inflacją, podniesionymi stopami procentowymi oraz
spadkiem kupujących na kredyt bardzo przerzedził nasze szeregi. Ufam jednak, że
przed nami nowe wyzwania. Przyroda lubi równowagę, gdzie występują dołki, tam
też są i górki. Najbliższe miesiące wydają się być obiecujące dla branży. Popyt na
nieruchomości nie zmalał, wręcz przeciwnie, ponieważ mieszkają u nas również
uchodźcy z Ukrainy, którzy powoli budują sobie zdolność kredytową w Polsce.
Skutkiem tego, będzie wznowienie sprzedaży mieszkań, a na jakim poziomie to czas
pokaże.
